Mój głód dotyczy wszystkiego. Jedzenia, wolnego czasu, przestrzeni, słońca, seksu. Po prostu czas zaczął pędzić a ja po omacku obijam się o ściany ciasnego pomieszczenia w jakim teraz jestem.
Mam okno, a za nim przepiękny widok i daleki horyzont. To jest na wyciągnięcie ręki. Przeszkodą jest okno. Na szczęście już otwarte. Teraz tylko wgramolić się na parapet i wyjść.
Wszystkie ostatnie soboty zaczynały się tak samo. Ciężkie chmury nad ziemią. Lada moment spadnie deszcz. I tylko jedno pytanie "zmoknę, czy nie?' . Kolejny weekend nie pozwolił nam nacieszyć się sobą. Boję się tego panicznie. Że w tej całej gonitwie nasze dłonie rozluźnią uchwyt i każde z nas pobiegnie samo. Bez Ciebie każdy mały kamyczek staje się głazem, a każde drobne potknięcie kończy upadkiem.
Patrzyłam dziś z balkonu jak się oddalasz, znikasz za drzewem i rogiem sąsiedniego bloku, jak idziesz przed siebie bez oglądania się do tyłu....
Mam nieodparte wrażenie, że to wszystko przeze mnie. Że to ja jestem wszystkiemu winna.
Przepraszam .
A teraz zasnąć, muzyką zagłuszyć walca z trzewi, przespać głód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz