Nastał dla nas wszystkich bardzo ciężki czas. Ciężki, ale dający ukojenie. Jak to jest? Dlaczego jest nam łatwiej wtedy, gdy tak na prawdę spada na nas więcej obowiązków i odpowiedzialności? Pokolenie? Wiek? Czy stan, w którym ryzyko daje nam to, czego nam tak bardzo brakuje.
Zamiast spać, rozładowywać telefony na rozmowy z ukochaną osobą, my siedzimy na starej ławce, odganiamy dymem komary. Siedzimy, dyskutujemy, nieświadomie podejmujemy decyzje, które kiedyś będziemy chwalić, albo też będziemy ich żałować. Mamy problemy, nie wiemy jak je rozwiązać, ale przygotowujemy się do kolejnego kroku naprzód. Nawzajem się musimy wszyscy napędzać, wspierać, ciągnąć, gonić, motywować i kopać po tyłkach.
Codziennie rano budzik wygrywa tę samą melodię, w tym samym celu. Na przystanku jest mniej lub więcej ludzi. Sami starsi, bo który nastolatek jedzie z rana w sam środek blokowiska? Największe rondo, skrzyżowanie. W autobusie pijaczyna, który spotyka mój gardzący wzrok. Jemu pozostało brzdękanie kluczem przy uchu. Czyżby sprawdzał, czy alkohol i dragi oszczędziły ten jeden zmysł?
Równe osiem godzin. Robię swoje. Będzie można z tego przeżyć.
Do przodu, do przodu, do przodu.
A teraz trochę w bok. Do łóżka. Bo przede mną jest tylko monitor.
25 lipca 2011
15 lipca 2011
Panna Chan w lipcu
Uwielbiam ten stan. Letni wieczór, blednące promienie słońca wbijają się do pokoju. Jutro nie trzeba wstawać o 7. Sen będzie dłuższy o godzinę. Jest dobrze. Jest spokój. Jest skacząca po łazience pralka i kot za oknem. A dym drażni gardła. Nigdzie nam się teraz nie spieszy. I chociaż w domu czekają ziemniaki i niedorobione kluski, to nie mam zamiaru się ruszać. Tu też jest jak w domu. Od wejścia pachnie papryką.
Mówiłam, że mój Mężczyzna jest najlepszym Kucharzem pod i nad słońcem?? Nawet jeśli, to nic nie przeszkadza, żeby się powtórzyć.
A z głośników płynie muzyka, której gatunku nie potrafię określić. Wiem tylko, że już mi się podoba. Mam coś do tańca i do snu. I nie jest to żaden tani dance z eski.
Za kilka dni to wszystko się skończy. Ty pojedziesz gdzieś w ciemny las, będziesz spać w przedszkolu, a obok Ciebie będą leżakować obce dziewczęta. Nie ukrywam, że bardzo mi się to nie podoba.
Ten stan mógłby trwać przez wszystkie pory roku. Poza trzęsącym się biurkiem, gdy przejeżdża dostawczy samochód. Boję się, że jeśli wszystko inne się powiedzie to złośliwość losu zabierze nam to.
Szort mesedż mówi o rozpadzie. Chce mi się nieskromnie wyszeptać "a nie mówiłam?".
Kochajcie się. Na wojnie jeszcze nie było tak, żeby któraś ze stron wyszła bez szwanku.
Mówiłam, że mój Mężczyzna jest najlepszym Kucharzem pod i nad słońcem?? Nawet jeśli, to nic nie przeszkadza, żeby się powtórzyć.
A z głośników płynie muzyka, której gatunku nie potrafię określić. Wiem tylko, że już mi się podoba. Mam coś do tańca i do snu. I nie jest to żaden tani dance z eski.
Za kilka dni to wszystko się skończy. Ty pojedziesz gdzieś w ciemny las, będziesz spać w przedszkolu, a obok Ciebie będą leżakować obce dziewczęta. Nie ukrywam, że bardzo mi się to nie podoba.
Ten stan mógłby trwać przez wszystkie pory roku. Poza trzęsącym się biurkiem, gdy przejeżdża dostawczy samochód. Boję się, że jeśli wszystko inne się powiedzie to złośliwość losu zabierze nam to.
Szort mesedż mówi o rozpadzie. Chce mi się nieskromnie wyszeptać "a nie mówiłam?".
Kochajcie się. Na wojnie jeszcze nie było tak, żeby któraś ze stron wyszła bez szwanku.
8 lipca 2011
Panna Chan i wątpliwości
Teraz, kiedy to wszystko jest na wyciągnięcie ręki w mojej głowi rodzi się dziki stos wątpliwości. Niczego nie jestem już pewna, a najbardziej siebie.
I wszystko przestaje być na wyciągnięcie ręki.
Zaczyna być irytujące, kiedy kasjerka za każdym razem pyta się o dowód, nawet gdy chodzi o Gingersa .
Życie.
W odwecie płacę banknotem o takim nominale, żeby nie miała jak wydać. W ostateczności daje jej resztkę drobnych.
Będę kiedyś gotowa na dorosłe życie, mając buźkę dziecka?
Czy w ogóle na cokolwiek jestem gotowa...
I co z tego? Pytam się, co z tego?? Skoro i tak nie mam szans. Szkoda było nadziei, pieniędzy, czasu, marzeń i nerwów.
Nie lubię, gdy te wszystkie wspomnienia wracają, wspomnienia złych i dobrych chwil, wspomnienia niespełnionych marzeń. Zaprzątają mi głowę. Wiem, że przyszły i niedługo pójdą. Nie da się zapomnieć.
To, co powinno być teraz moją siłą, nadal jest moją słabością.
I wszystko przestaje być na wyciągnięcie ręki.
Zaczyna być irytujące, kiedy kasjerka za każdym razem pyta się o dowód, nawet gdy chodzi o Gingersa .
Życie.
W odwecie płacę banknotem o takim nominale, żeby nie miała jak wydać. W ostateczności daje jej resztkę drobnych.
Będę kiedyś gotowa na dorosłe życie, mając buźkę dziecka?
Czy w ogóle na cokolwiek jestem gotowa...
I co z tego? Pytam się, co z tego?? Skoro i tak nie mam szans. Szkoda było nadziei, pieniędzy, czasu, marzeń i nerwów.
Nie lubię, gdy te wszystkie wspomnienia wracają, wspomnienia złych i dobrych chwil, wspomnienia niespełnionych marzeń. Zaprzątają mi głowę. Wiem, że przyszły i niedługo pójdą. Nie da się zapomnieć.
To, co powinno być teraz moją siłą, nadal jest moją słabością.
Subskrybuj:
Posty (Atom)