20 marca 2011

czar neptuna świadkiem rozpadu galaktyki

Nie wiem, nie umiem. Nie potrafię powiedzieć tym, którym potrzeba tego, że coś można robić tak i tak. Źle się z tym wszystkim czuję. Rozmowa miała pomóc, niekoniecznie w naprawianiu, miała pomóc wykonać kolejny krok, cokolwiek on by oznaczał. Ale trzeba chcieć rozmawiać. Rozmawiać, rozumieć, słuchać. Mam wrażenie, że wszystkim po kolei zabrakło chęci.
Smutno mi.  Czemu ludzie na siebie wpadają i już tak zostają? Albo pewnego dnia odrzuca ich z taką samą siłą z jaką na siebie wpadali?
Chciałabym Wam teraz powiedzieć "nie pierdolcie!".
Najgorzej jest widzieć racje i winy zarówno jednej, jak i drugiej strony.

Będzie III wojna światowa. Czy ktoś powiedział, że wojna światowa musi mieć źródło w Europie?

16 marca 2011

czar naptuna w starciu z inną galaktyką

Co za idiotyzm, debilizm, kretynizm !!! Kto tych ludzi wypuścił ze szkoły podstawowej? Gdzie byli nauczyciele, dyrektorzy, rodzice, pedagodzy, rodzeństwo, dziadkowie, babcie i inne ciotki z wujkami?
Czy zrozumie kilku prostych zdań w języku polskim, mając lat około 20, to zbyt wielkie wymagania na dzień dzisiejszy? Jak można nie umieć czytać, pisać, mówić i z tym całym bagażem "nieumiejętności" występować w miarę publicznie (na myśli mam sale wykładową i kilkudziesięciu studentów).
Jak dla mnie to było kolejne traumatyczne przeżycie .

profesor: Warto znać takie sentencje i przysłowia, można nimi zabłysnąć w towarzystwie. A pan, czym pan może zabłysnąć w towarzystwie? (tutaj profesor zwraca się do jednego ze studentów)
student: kacem !

Po usłyszeniu takiego dialogu nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać ....  W międzyczasie przyszli informatycy próbowali uruchomić prezentację. Tak, taką po prostu prezentację w PowerPoincie. Myślę, że zdecydowana większość miała do czynienia z tymże programem. I samo włączenie prezentacji i wciśnięcie F5 nie powinno zajmować godziny. No ale to przyszli informatycy, co ja się czepiam. Oni wiedzą lepiej, zapewne ich wiedza, jakże ogromna, przekroczyła ich zdolności manualne i praktyczne. Dzięki temu zmarnowaliśmy jakąś godzinę na włączanie prezentacji. Kto nie był, niech żałuje ! Kabaret za darmo.
Szkoda mi tylko trzech godzin, z czego owocne może było jakieś 30-45 minut.
Oczywistym jest, że przyszli inżynierowie z ZIPu wykazali się większymi kompetencjami w dziedzinie informatyki, czytania, pisania, referowania i tłumaczenia. Aczkolwiek zabrakło im czasu, żeby się w pełni zaprezentować.

Zastanawiam się, co jeszcze ciekawego mnie spotka w dniu dzisiejszym?

Chmura radioaktywna wyskoczy zza rogu, przystawi nóż do gardła i powie "Albo delikatne promieniowanie, albo od razu choroba popromienna"

sto lat ! lat sto !

Dziwny dziś jest dzień. Teoretycznie mamy przedwiośnie, ponad połowę marca i takie tam, a za oknem zimno, deszczowo, buro i ponuro. Najwidoczniej Kochanie pogoda utożsamia Twój brak entuzjazmu. A przecież stuka Ci oczko i wcale nie jesteś stary ! Taki to śmieszny dziś dzień, bo również mój rodziciel ma urodziny. Zawsze mnie dziwią podobieństwa w datach, jak chociażby ta - ten sam dzień, 30 lat różnicy.

Jednak wszelki entuzjazm na mojej twarzy przesłaniają chmury i wieści z Azji. Mam niemałe wrażenie, że nikt nie mówi nam prawdy. Bombarduje nas mnóstwo informacji. Kolejny wybuch, kolejny pożar, aż tu nagle promieniowanie spada. Halo halo ! Coś tu chyba jest nie tak. Raz Chmura radioaktywna leci w stronę Tokio, raz w stronę Kanady, a Czesi spodziewają się jej odwiedzin nawet w ciągu kilku dni. zapewne zostaniemy napromieniowani sążną dawką pierwiastków, a wszyscy nadal będą twierdzić, że sytuacja jest stabilna.
A za bezpłodność i nowotwory zwalimy winę na papierosy.

Zastanawia mnie, dlaczego wszystko to się dzieje wtedy, kiedy mi się zaczyna układać. Świat chce się kończyć, atomy chcą nas zmutować, a jacyś mężczyźni o czarnych oczach wysadzić w powietrze. Bez sensu.
I jak w takiej sytuacji odpowiednio decydować o przyszłości? A już tym bardziej ciężko jest wybrać kolor, jaki nadać paznokciom ....


P.S. nie miało być tak pesymistycznie .

13 marca 2011

czar neptuna na wolności

Nie można traktować poważnie stosu myśli półsieroty, która powoli zbliża się do wyjścia z pokoju, na drzwiach którego wisi tabliczka z tekstem "naście". Półsieroty, która przeżywając swoje sweet sixteen już dawno była w świecie dorosłych. Półsieroty, której światopogląd stale się zmienia, dąży do nieskończoności. W końcu półsieroty, która jest zakochana.
Jeżeli ktoś będzie traktował poważnie, to żeby nie było, że nie ostrzegałam.  

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, ilu ludzi do tej pory umarło. Tak od początku istnienia świata. Niestety jest to kolejne pytanie z serii "odpowiedzi nie poznasz, przestań się zastanawiać". A wszystko zaczęło się od tego, ile zwierząt wyzionęło ducha, a skoro zwierząt to i ludzi. Nie ma w tym nic strasznego, Przecież wszystko kiedyś umiera. Od roślin począwszy, na ludziach skończywszy. Więc ja nie wiem, po co ta spina. Nasze serca są, wbrew pozorom, niesamowicie wytrzymałe i mogą znieść o wiele więcej, niż sobie możemy wyobrazić. Umierają wszyscy. Najbliżsi i ci zupełnie nieznani. Jak na przykład tysiące Japończyków. I kiedy mój Mężczyzna przeżywa dylemat moralny związany z azjatycką tragedią, ja sądzę, że wszystko jest w porządku. Przerażające zdjęcia i filmy, którymi karmią nas serwisy informacyjne, napawają nas strachem, smutkiem, żalem; natomiast wszelkie odmóżdżacze wywołują u nas śmiech w związku z żartami o trzęsieniu ziemi. Dzięki temu wszystkiemu stoimy po środku. Przejmujemy się losem Japonii, ale Godzilla wywołująca tsunami pozwala nam się zdystansować do tej tragedii. Przecież nie zapakujemy się wszyscy i nie polecimy tworzyć żywej ściany blokującej promieniowanie z elektrowni atomowych ! Japonia odbuduje się tak szybko, że nasz kraj będzie jeszcze bardziej zacofany, niż był, zarówno pod względem gospodarczym, jak i mentalnym.

Kiedy ostatnimi czasy obserwuję otaczających mnie ludzi, to mam chęć zapakować się i wyjechać jak najdalej. Szczególnie, kiedy w moją rodzinę wpierdala się taka hipokrytka, zakłamana pozorantka. Z jednej strony włącza mi się totalnie zwierzęcy odruch, żeby bronić własnego terytorium, z drugiej siedzę, obserwuję i czekam. Niech się pojawi jakiś niewielki defekt a wtedy niewielka siła wystarczy, żeby zrobić wielkie buuum :)
Póki co pozwalam tejże pozorantce słodzić mojej familii. Niech się poczuje tu dobrze.