Teraz, kiedy to wszystko jest na wyciągnięcie ręki w mojej głowi rodzi się dziki stos wątpliwości. Niczego nie jestem już pewna, a najbardziej siebie.
I wszystko przestaje być na wyciągnięcie ręki.
Zaczyna być irytujące, kiedy kasjerka za każdym razem pyta się o dowód, nawet gdy chodzi o Gingersa .
Życie.
W odwecie płacę banknotem o takim nominale, żeby nie miała jak wydać. W ostateczności daje jej resztkę drobnych.
Będę kiedyś gotowa na dorosłe życie, mając buźkę dziecka?
Czy w ogóle na cokolwiek jestem gotowa...
I co z tego? Pytam się, co z tego?? Skoro i tak nie mam szans. Szkoda było nadziei, pieniędzy, czasu, marzeń i nerwów.
Nie lubię, gdy te wszystkie wspomnienia wracają, wspomnienia złych i dobrych chwil, wspomnienia niespełnionych marzeń. Zaprzątają mi głowę. Wiem, że przyszły i niedługo pójdą. Nie da się zapomnieć.
To, co powinno być teraz moją siłą, nadal jest moją słabością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz