I to nie jest prawda, że stara miłość nie rdzewieje. Bo kiedy za dużo zostało przelanych łez, to żadna stal tego nie wytrzyma.
Piątkowy wieczór. Extasy w radio. Noga na gazie, ręce na kierownicy, spojrzenie przed siebie. Relaks z Przyjaciółmi.
Tak, przyjaciół można policzyć na jednej ręce. Tych prawdziwych jest najmniej. I po raz kolejny widać, że nawet miesiące ciszy mogą niczego nie zmienić.
I tak, to jest to. Wrażenie, że zna się kogoś od lat, kiedy tak na prawdę ma się okazję pierwszy raz z człowiekiem spotkać. Dobre wychowanie, normalność i wiele wiele innych rzeczy sprawia, że zapoczątkowane uczucia rosną.
Ludzie przychodzą i odchodzą. Jednak ci najważniejsi są. Zawsze są.
Wczoraj był dzień Matki. Ojcowie chodzili źli, że jeszcze miesiąc muszą czekać na prezenty od dzieci, źli, że kobiety mają pierwszeństwo w świętowaniu. No tak. Męska duma się u niektórych uniosła.
Dzieci małe i duże chodziły z kwiatami. Ja też kupiłam kwiatka. Intesywnie różowe róże w bladorózowym koszyczku :)
A co. Szłam przez miasto, a ludzie myśleli, że kwiaty niosię matce. Owszem, może i tak, ale nie tej, która mnie urodziła, ale tej która tzrymała mnie do chrztu.
Do Mamy, żeby pójść, muszę się zebrać w sobie. Nabrać siły. Wziąć kwiaty, zapałki i znicz. Stanąć i stać.
Niekiedy mam wrażenie, że chciałabym umrzeć. Chyba z czystego strachu i wygody. Bo gdybyśmy razem poumierali to zatrzymalibyśmy nasze szczęście, coraz mniej beztroski śmiech, nasze uczucia. Ach... chwilo trwaj !
Miłość, Przyjaźń, zbliżające się wakacje. Chciałabym, żeby to wszystko było i trwało dalej. Chciałabym wyłączyć swoje myślenie. Myślenie o przyszłości. Wyłączyć wszelkie czarne myśli i obawy.
Bo boję się cały czas. A te obawy uświadamiają mi to, jak bardzo mi zależy.
I mam wrażenie, że w tym wszystkim, w chęci pogodzenia wszystkiego ze sobą, gdzieś się pogubię i stracę wszystko, co mam.
Dostałam wczoraj życzenia na dzień matki od sieci. Aż strach się bać ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz