22 października 2011

Panna Chan i jesienne wspomnienia

Jesień już na dobre zawitała do miasta. A takich słonecznych dni, jak ten powinno być znacznie więcej.
Mam wrażenie, że wraz ze spadającymi liśćmi tracę zapał. Ale trzeba walczyć. Nie dać się.
Równocześnie z każdym żółtym liściem przychodzą wspomnienia ubiegłej jesieni.
Spacery z Przyjacielem. Rozmowy. Łzy. Wątpliwości. Niepewność. Różniaste party. Nasze rozmowy.
Wracają tamte odczucia i wrażenia i co do niektórych nie uległy zmianie, ba, spotęgowały się. Nie bez powodu.

Kobieca intuicja po raz kolejny mnie nie zawiodła, ani co do Ciebie, ani co do pozostały. I'm gonna fight !



2 komentarze:

  1. jesień jesienią, ale dlaczego musi być tak zimno...?
    nie powiem,choć chciałbym, że nie ma sensu żeby nie powracać do tego co było bo byłbym hipokrytą... ale zawsze można się czymś zająć żeby nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście brzmi to tak, jakby to były smutne wspomnienia, ale wszystko przez przypadek skończyło się dobrze i trwa dalej :) także wywołują one uśmiech :)

    OdpowiedzUsuń