8 lipca 2012

deszcz na lotnisku

... ostatni raz dać szybkiego buziaka, odwrócić  się o 90 stopni w prawo i iść przed siebie. Niby takie łatwe. Odwracam się i cały świat staje się pusty i jakby za duży. Nie ma ludzi, a auta i budynki są odległe.
Jesteś za szklaną szybą, ale nie chcę spoglądać. Obieram cel i idę. Deszcz ustaje, wiatr zawiewa mi włosy na twarz czuję na nich Twój zapach i plącze kwiecistą sukienkę, a słońce próbuje mnie pocieszyć zza chmur.
Mój wzrok wyłapuje tylko spojrzenia podobne do mojego.  Pełne smutku, żalu, tęsknoty i bezsilności.
Dochodzę do samochodu i w duchu powtarzam sobie, jak bardzo nie lubię tego miejsca.

Jak wytłumaczyć łzom, że nie zapełnią tej pustki?

Nastąpiło to, czego się obawiałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz